Weszła do pokoju syna. Wyjechali z dziewczyną na wakacje. Zabrała rzeczy do prania. Kiedy, już wysuszone, sortowała skarpetki, jedna była podarta. Jej.
I się zaplątała:
– Po co je brałam… Będzie Jej może głupio, że zauważyłam…
– Udam, że nie wyprałam… Ale co powiem – że tylko tych?
Pytała męża.
– Zostaw. – mówił – Oddaj takie, jakie ma.
– Eee… głupio jakoś…
Zdecydowała, że da swoje – bardzo podobne i nie nowe, a Jej schowa w swojej szafie. Bo gdyby się zorientowała i upomniała o swoje, powie, że pomyliła. I odda. A wtedy już niech dzieje się, co chce…
Przyjechali. Ona się spakowała i na drugi dzień wyjechała. Słowem nie pisnęła.
Pisnął syn:
– Powiedziała, że ukradłaś jej skarpetki : ) Te zostawiła, bo to nie jej.
– Nie ukradłam! – i wyjaśniła.
– Ukradłaś z premedytacją, bo przemyślałaś to i wiedziałaś, co robisz.
Słyszała, jak ze śmiechem przez telefon o tym rozmawiali.
– Powiedziała, że jest dumna ze swoich skarpetek.
– To oddaj Jej te i daj Jej też moje. Na dowód, że nie ukradłam.
A potem jeszcze, w gronie kilku osób, dowiedziała się, że potargane skarpetki i nawet majtki mają sens : )
NIECH CI SIĘ NIE WYDAJE, że wiesz lepiej, że masz rację. Nie naprawiaj nawet małej cząstki niezbyt ważnego świata bez wiedzy, że to za zgodą tych, których to dotyczy. Wyluzuj mamo, żono, dziewczyno – bo to chyba piękniejszej ; ) płci częściej dotyczy (choć oczywiście może się mylę).
W Japonii znana jest sztuka kintsugi (dosł. łączenia złotem). Japończycy naprawiają w ten sposób potłuczone wartościowe przedmioty i takie, które mają dla nich szczególne znaczenie, łącząc je laką z dodatkiem sproszkowanego złota, srebra, platyny, rzadziej miedzi lub brązu. Przedmioty takie zyskują na wartości, zyskują „duszę”.
Może nie zaceruje skarpetki, może nie sklei złotem, ale jest z niej dumna ; ) A mama postanowiła sobie to zapamiętać…

Dodaj komentarz